Wespoint Cup Długosiodło 2010

Drukuj

Choć na drugi lipcowy weekend przypadła największa fala upałów, na zawody w Długosiodle stawiła się silna grupa z Mazowsza i okolic Łodzi. Zawody rozgrywały się na Stadionie Leśnym, który już w piątkowe popołudnie zamienił się w „ośrodek jeździecki”, dzięki rozstawionym boksom i pierwszym koniom.

Rozgrywka sportowa zaczęła się w sobotę od niebotycznie trudnego traila z niezliczonymi przejazdami przez drągi, fantazyjnym cofaniem i podwójną bramką. Już przed południem upał dał się we znaki i pojawiły się zerowe punktacje, ale w takim skwarze należy docenić wysiłek wszystkich zawodników. Na szczególną uwagę zasługuje bez wątpienia powrót Bryczka pod nową amazonką Aleksandrą Pietras, która w kategorii dzieci zmagała się, ze swoją koleżanką z Rancho Rumak – Agnieszką Kubiak. Sobotnie zmagania w reiningu open zakończyły się podwójną punktacją zerową, obaj młodzi zawodnicy – Łukasz Krogulski i Mikołaj Zalega – przekręcili spiny pod koniec przejazdu.
W konkurencjach szybkościowych znów pojawiła się Kamila Stwoll, która powróciła z Nestorem po przerwie spowodowanej kontuzją jej arabokonika w ubiegłym sezonie. O 18 rozegrana została jedyna taka konkurencja w świecie westernowym – Old Boys Cup, którą obstawiło 5 wspaniałych – Krzysztof Gutowski, Sławomir Bargieł, Jacek Jack Daniels Krogulski, organizator Maciej Zalega oraz sędzia główny zawodów Marek Godzina! Panowie mieli do przeżycia dzień kowboja z dzikiego zachodu sprzed lat w maksymalnie skróconym czasie, bo to on był głównym kryterium oceny. Zawodnicy musieli m.in. wykonać slalom między pachołkami, następnie przejechać przez kładkę nad rwącym strumieniem, który niestety z powodu upału wysechł, wysłać list do ukochanej Marry Jane, trafić podkowami do trójkąta, pocałować recepcjonistkę hotelu, zajechać do baru i wypić strzemiennego, a na koniec pochować swego kolegę Jesse James’a. Niektórzy wsparli się piękną pomocnicą, inni mieli 3 recepcjonistki, inni postawili na odkrycie kawałka ciała, a jeszcze innym powinno się założyć ograniczenia prędkości. Wszyscy panowie wykazali się niesamowitym kunsztem jeździeckim i ukończyli schemat cali i zdrowi, ale najszybszy okazał się Marek Godzina.

Poza rozgrywką sportową w sobotni wieczór odbyła się wspaniała impreza, na której chyba każdy wspaniale bawił się do muzyki jak zwykle niezawodnego Tatika. Niektórzy dali się tak porwać chwili, że wylądowali na stole i zaczęli striptiz, który udaremniono niemal tuż po tym jak się zaczął.
W niedzielę pogoda nie popuściła, ale zawodnicy i tak stanęli na wysokości zadania i można było oglądać precyzyjne przejazdy traila, w których wygrał Sławomir Bargieł, pełne gracji western pleasure, w którym najwyższe podium przypadło Ewie Marciniak, licznie obstawione western horsemanship, w którym znów triumfowała Ewa Marciniak oraz dwie rozgrywki reiningowe – senior amator ze zwycięzcą Grzegorzem Czemerychem na Sugars Smart Player oraz młode konie, w której rozgrywce na tym samym koniu zwyciężył Łukasz Krogulski.

Osobiście mam tylko nadzieję, iż w przyszłym roku zawody również się odbędą, zawodników stawi się więcej, a pogoda będzie nieco łaskawsza zarówno dla nas jak i naszych kopytnych przyjaciół.

poniedziałek, 01 sierpnia 2011 22:28